Jestem zwolennikiem decentralizacji władzy
2008-05-09
Zacznijmy od tematu „ciężkiego kalibru”: aglomeracja śląska – w jakim jesteśmy miejscu ze zmianami w zakresie funkcjonowania „supermiast”, jak zamierza się uwzględnić górnośląską specyfikę w tym projekcie, jak kompetencyjnie podzielone są obowiązki między stronami pozytywnie wpływającymi na ten projekt?
– Sytuacja w kraju dojrzała do tego, aby głośno mówić o ustroju aglomeracyjnym. Głównie z tego względu, że od czasu pierwszej reformy samorządowej z 1990 roku wszystkie gminy na obrzeżach dużych miast stworzyły swoje plany rozwoju przestrzennego, ograniczając możliwość rozrostu urbanizacyjnego aglomeracji. Przykładem jest Wrocław i Kraków, jak również Warszawa i Łódź. W kraju przynajmniej w dwóch przypadkach mamy do czynienia z „układem konurbacyjnym”, tzn. układem miast równorzędnych, w którym w zasadzie nie ma granic między miastami; myślę o Trójmieście oraz obszarze górnośląskim, inaczej zwanym – śląsko-dąbrowskim. Czym skutkują ograniczenia rozrostu aglomeracji? Miasta, wykonując zadania przewidziane w ustawie, mają do czynienia z sytuacją, w której zmuszone są uzgadniać wiele spraw na swoich granicach. Niektóre usługi wykonywane przez miasta mają charakter ponadgminny – przykładowo: komunikacja, ochrona środowiska, gospodarka wodno–ściekowa – a nadrzędna nad tymi zadaniami jest strategia rozwoju układów wielkomiejskich czy konurbacyjnych w ogóle.
Większość samorządowców dorosła do przekonania, że nie ma ucieczki przed wyzwaniem, jakim jest hasło „metropolia”. Istnieje przyzwolenie polityczne na przyjęcie ustawy metropolitalnej, nad którą pracowało kilka zespołów niezależnie od czasu, w którym tworzono wspomniane projekty. Znam cztery: jeden wrocławski, drugi autorstwa prof. Mariana Kuleszy – i przynajmniej dwa projekty, które zrodziły się w Katowicach. Zdaję sobie sprawę, że ostatecznie żaden z tych projektów nie przejdzie całej ścieżki legislacyjnej bez zmian, lecz będzie to pewien kompromis.
Rzecz najważniejsza: rozpoczęła się dyskusja w całym kraju, o tym, że o metropoliach warto mówić głośno. W Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji powstał specjalny zespół, który obecnie przygotowuje w miarę zunifikowany projekt ustawy.
Można oczywiście zapytać, a po co nam ustawa, skoro z ustawy o samorządzie wynika możliwość tworzenia celowych związków komunalnych. Ale słowo „celowy” oznacza konkretne przedsięwzięcie. Poza tym związki komunalne są finansowane przez same gminy. Sens tworzenia metropolii wiąże się z realizacją usług mających charakter ponadgminny - i obejmuje możliwość skorzystania z dodatkowych źródeł finansowania zadań. Wszyscy zakładają, że te dodatkowe źródła to także udział w podatku dochodowym, podatkach VAT i CIT, akcyzie. Takie plany zapowiedziano na bieżący rok, a na pewno na rok 2009 – czyli czas, w którym nastąpi zmiana w sposobach finansowania i źródłach dochodu budżetów miast. W tym również metropolii.
Metropolia jest obszarem, w ramach którego znajdują się równorzędne i równoprawne gminy, i nie ma dominacji jednej nad drugą. Tak się przynajmniej zakłada. Dochodzenie do rozwiązywania określonych problemów będzie przebiegało w sposób demokratyczny.
Jak województwo śląskie radzi sobie z wykorzystywaniem środków unijnych? W jaki sposób Śląski Urząd Wojewódzki wspiera absorpcję tych środków? Czy cesja decyzji podpisywania umów w tym zakresie na dyrektora Wydziału Zarządzania Funduszami Europejskimi usprawniła etap realizacji inwestycji ze środków europejskich?
– Wydawanie środków w województwie śląskim odbywa się płynnie i zgodnie z prognozami realizacji programu. Sukcesem jest to, że tzw. zasada n+2 została w województwie osiągnięta dla obu funduszy: zarówno Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, jak i Europejskiego Funduszu Społecznego. Osiągnięcie zasady n+2 oznacza tyle, że wydatkowaliśmy odpowiedni lub większy procent środków, których wydanie przewidywała Unia Europejska. Przy zachowaniu aktualnego tempa płatności dla województwa (średnio 33 mln miesięcznie), powinniśmy jesienią osiągnąć stuprocentowe płatności. Oczywiście, w przypadku jednostkowych projektów mogą być problemy realizacyjne, co nie będzie wpływało na poziom płatności w całym komponencie wojewódzkim ZPORR. Dziś pytanie o radzenie sobie województwa trzeba stawiać nie w odniesieniu do tego, czy wydaliśmy, ale na co wydaliśmy i jakie to nam przyniosło efekty. A te zaczniemy widzieć i badać za pewien czas, gdy inwestycje zaczną generować miejsca pracy i przychody. Pamiętajmy, że środki z Unii Europejskiej nie są wydawane dla samego wydawania, wybudowania nowej drogi czy szkoły. Mają stanowić impuls rozwojowy.
Służby wojewody osiągnęły odpowiednią zdolność administracyjną do obsługi programu. Skrócił się czas sprawdzania wniosków o płatność z kilkudziesięciu do kilku, maksymalnie kilkunastu dni. To samo dotyczy procesu kontroli: zmiany organizacyjne doprowadziły do tego, że kontrole są prowadzone szybko i efektywnie. Opracowaliśmy spójne procedury i narzędzia (zestandaryzowane listy kontrolne), których stosowanie usprawnia pracę. Poza tym prowadzimy cały czas indywidualne spotkania i konsultacje dla beneficjentów, pomagamy im wypełniać dokumenty. Takie działania są może mało zauważalne, ale najbardziej efektywne.
Uważam, że przekazanie dyrektorowi Wydziału Zarządzania Funduszami upoważnienia do podpisywania umów odniosło swój skutek. Dokumenty, które przeszły całą procedurę formalną, zostały sprawdzone przez wszystkie szczeble decyzyjne zarówno w urzędzie wojewódzkim, jak i u beneficjenta, nie muszą już czekać na podpis. Dzięki temu skracamy proces w czasie. Zwracam też uwagę, że w momencie objęcia przeze mnie stanowiska, gros umów była już podpisana, a głównym elementem na tym etapie jest wprowadzanie do nich zmian o charakterze technicznym: zmiany numerów kont bankowych, przesunięcia w harmonogramach rzeczowo–finansowych. Takie zmiany, o technicznym charakterze, powinny być wprowadzane do umów tak szybko, jak to tylko możliwe. I to jest główny powód udzielenia przeze mnie pełnomocnictw dyrektorowi Wydziału.
Już jakiś czas temu minęło 100 dni od czasu powołania Pana na stanowisko wojewody śląskiego. Jak Pan ocenia pierwsze miesiące swego urzędowania; które chwile były najtrudniejsze, co udało się zrobić?
– Na pierwszych dniach sprawowania urzędu zaciążyły sprawy, których nie można było przewidzieć, chodzi mi o niepokoje w sektorze węgla kamiennego. Wojewódzkiej Komisji Dialogu Społecznego, której przewodniczę, udało się doprowadzić do zażegnania groźby strajku w kopalniach Kompanii Węglowej. Powiodły się też mediacje między stronami konfliktu w kopalni Budryk, gdzie w końcu podpisano porozumienie. Te dwie sprawy praktycznie zdominowały pierwsze tygodnie mojego urzędowania i z perspektywy czasu mogę stwierdzić, że były dla mnie najtrudniejsze, a ich rozwiązanie przyniosło mi niemałą satysfakcję. Obejmując stanowisko wojewody podkreślałem, że jestem zwolennikiem decentralizacji władzy i tę zasadę stosuję także podczas sprawowania swojego urzędu. Dlatego przekazałem pełnomocnictwa do podejmowania decyzji administracyjnych dyrektorowi generalnemu, dyrektorom wydziałów urzędu oraz specjalnym pełnomocnikom. Miało to usprawnić pracę urzędu i uważam, że zdało swój egzamin.
Jak w najbliższych latach będą przebiegały procesy prywatyzacyjne w firmach, w których organem założycielskim jest wojewoda? Wydaje się, że województwo śląskie ciągle boryka się z „balastem” przedsiębiorstw, które należałoby poddać prywatyzacji, komercjalizacji czy likwidacji jako zbędny majątek.
– Przypomnę, że jednym z głównych moich priorytetów jest właściwa dbałość o mienie Skarbu Państwa znajdujące się w dyspozycji przedsiębiorstw państwowych oraz przyspieszenie działań związanych z uporządkowaniem spraw firm, zgodnie z założeniami polityki rządu RP w tym obszarze. W momencie obejmowania przeze mnie urzędu, wojewodzie śląskiemu podlegało 81 przedsiębiorstw państwowych. Obecnie liczba przedsiębiorstw zmniejszyła się do 72, przy czym każde z nich objęte jest określonym planem przekształcenia. Boleję nad tym, że prywatyzacja, restrukturyzacja kojarzą się często ze zwolnieniami i likwidacją firm. Ciężko jest dotrzeć do ludzi z pozytywnymi stronami tych działań. Musimy zmienić sposób myślenia o prywatyzacji, która powinna być uczciwie przeprowadzona, oparta na jasnych zasadach. Korzyści z prywatyzacji muszą być obustronne. Załoga musi mieć gwarancje w postaci umowy społecznej. Według mnie prywatyzacja jest problemem w sensie mentalnym, nie tylko gospodarczym.
Jak się Panu współpracuje z parlamentarzystami z województwa śląskiego?
– Kontakt z parlamentarzystami mam praktycznie nieprzerwany. Nie zawsze są to spotkania w szerokim gronie wszystkich śląskich posłów i senatorów, skupiam się raczej na rozmowach z konkretnymi ludźmi o konkretnych sprawach. W wielu kwestiach pomoc parlamentarzystów będzie nieoceniona. Wśród nich jest projekt ustawy o zadośćuczynieniu za krzywdy i cierpienia doznane przez najbliższych członków rodzin górników zamordowanych w wyniku pacyfikacji akcji protestacyjnej w Kopalni Węgla Kamiennego „Wujek” w dniu 16 grudnia 1981 roku. Uważam, że czas najwyższy uregulować od tylu lat niezrealizowaną powinność wobec rodzin tragicznie zmarłych górników z „Wujka” oraz spełnić wielokrotnie składane obietnice i zapewnienia o szybkim rozwiązaniu formalności pozwalających na przyznanie pomocy rodzinom dziewięciu zastrzelonych wówczas górników.
Na współpracę z parlamentarzystami liczę też w innych sprawach, jak choćby w kwestii ustawy aglomeracyjnej czy problemu zagospodarowania metanu, któremu należałoby nadać przywileje takie jak energii z paliwa odnawialnego. Jestem zwolennikiem przygotowania ustawy o utylizacji odpadów komunalnych, gdyż utylizacja często przekracza możliwości jednej gminy.
Teraz o kwestii tworzenia Pańskiego wizerunku przed opinią publiczną. Czy całkiem nie zależy Panu na tzw. „medialności”? Widzę, że dzieli się Pan z wicewojewodami zaproszeniami na wiele imprez – w ten sposób rezygnując trochę z występowania w mediach...
– Nigdy popularność medialna nie była moim celem, bywanie, pokazywanie się dla samego pokazywania nie leży w moim charakterze. Obejmując urząd wojewody założyłem, że uda mi się pewne sprawy przyspieszyć, jak np. prywatyzację firm czy prace nad ustawą aglomeracyjną, innym nadać właściwy bieg, godnie reprezentować rząd w województwie śląskim, dbać o bezpieczeństwo obywateli. Jeśli dobrze będę te zadania wypełniał, mam nadzieję, że pozytywnie ocenią mnie mieszkańcy regionu. A jeśli z pozytywnym skutkiem uda mi się zainicjować pewne rozwiązania dobre dla województwa, to tym bardziej mój wizerunek nie ucierpi, a wprost przeciwnie. Wojewodą się jest przez określony czas, ma się wtedy więcej możliwości działania na różnych polach z pożytkiem dla regionu – od spraw ważnych po drobne, ale ułatwiające nam życie. Mam na myśli choćby ostatnią moją inicjatywę, by przy wyjeździe z Warszawy pojawił się w końcu drogowskaz na Katowice. Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przychylnie odniosła się do tego pomysłu, w efekcie czego w czerwcu rozpoczną się prace mające na celu uzupełnienie i aktualizację oznakowania kierunkowego dróg krajowych. GDDKiA zadecydowała, że w pierwszej kolejności na tablicach kierunkowych zlokalizowanych u wylotu Warszawy zostanie dodana nazwa stolicy Górnego Śląska.
Rozmawiał Janusz Pilszak
Źródło: http://www.europerspektywy.pl/ep.php?txtid=866
PO na Śląsku
Sonda
Newsletter