Przegląd mediów
Niecałe zdrowie na pokaz
2008-05-08
W jakiej formie opinia publiczna powinna poznać raport o stanie zdrowia prezydenta RP?
Podniosła pani dwa problemy. Pierwszy dotyczący powstania określonej regulacji prawnej, a drugi dotyczący zawartości raportu, co może być bardzo skomplikowane. Czy powinny się tam znaleźć wyniki
badań, na przykład USG albo krwi? Obawiam się, że uszczegółowienie tych kwestii może doprowadzić do absurdu i naruszać prawa człowieka. Moim zdaniem, powinniśmy znać jedynie orzeczenie komisji lekarskiej lub lekarza, który stwierdzi, że prezydent jest zdrowy i w pełni sił, by wykonywać powierzone
mu obowiązki. Dostęp do wszelkich innych informacji wydaje mi się zbędny.
Czy popiera pani regulację prawną, która nakładałaby obowiązek składania oświadczeń zdrowotnych?
Nie widzę w tym nic złego. I, prawdopodobnie, lada moment czeka nas na ten temat poselska debata. Jest grupa posłów, która chce przygotować ustawę.
Mamy dyskusję wywołaną przez Janusza Palikota (PO), który prowadzi zdrowotną krucjatę prezydencką.
Od dłuższego czasu rozważana jest ta kwestia i dotyczy nie tylko obecnego prezydenta, ale też wielu innych osób pełniących funkcje publiczne: premiera, ministrów, posłów i wojewodów. Temat jest trudny i drażliwy, bo jak określić listę chorób dyskwalifikujących do sprawowania jakichś funkcji? Myślę, że informacje ogólne na temat konsultacji medycznych i badań osób pełniących ważne funkcje są jednak potrzebne.
Ale kto miałby orzekać? Specjalna komisja? Już słyszę protesty posła Palikota, gdyby zaświadczenie dotyczące
zdrowia prezydenta Lecha Kaczyńskiego zostało wydane przez prezydenckiego lekarza.
Nie popadajmy w przesadę. Każdy lekarz wydający tego typu zaświadczenie jest związany chociażby przysięgą Hipokratesa i kodeksem etyki lekarskiej. Opinia lekarza jest opinią wiarygodną.
Kto miałby przedstawiać badania? Tylko prezydent, czy także premier? Jak długa ma być ta lista?
To ważne pytanie, na które odpowiedź wypracujemy z pewnością w toku dyskusji. Uważam, że oprócz prezydenta, premiera i ministrów na takiej liście mogliby znaleźć się wojewodowie i marszałkowie województw. Trzeba się wsłuchać w różne opinie i racje.
W minionej kadencji minister zdrowia Zbigniew Religa ujawnił, że choruje na raka płuc, mimo to pozostał w resorcie.
To była decyzja profesora, który jest człowiekiem odpowiedzialnymi czuł, że jest w stanie, mimo choroby, pełnić swoją funkcję, co zresztą udowodnił. Nikt nie miał prawa odmówić mu tej możliwości. To byłoby haniebne. Wielu Polaków, co też jest formą terapii, choć choruje, stara się normalnie funkcjonować w społeczeństwie. I chwała im za to. Każdy z nas wie, gdzie jest próg jego możliwości.
Przedwczoraj do dymisji podał się wiceminister zdrowia Andrzej Włodarczyk. Z powodu problemów z krążeniem. I tę decyzję też trzeba uszanować.
Przyzna pani jednak, że dochodzimy do muru. Za chwilę będziemy wyliczać schorzenia uniemożliwiające sprawowanie
funkcji. Czy alkoholizm jest taką chorobą?
Zależy, w jakim stadium jest ta choroba i czy dana osoba się leczy. Zainteresowany wie, czy może, czy nie może sprawować urzędu.
A jeśli alkoholik-minister podejmie decyzje finansowe, skutkujące wysokimi stratami?
To bardzo trudne pytanie. Jedno z serii tych, na które podczas poselskiej debaty spróbujemy odpowiedzieć. Sama nie wiem. Jeśli ktoś powie, że się leczy, to czy taką osobę od razu mamy skreślić?
Opozycja twierdzi, że debata o zdrowiu to propaganda w wykonaniu PO.
Ten temat wraca jak bumerang w każdej kadencji, choć z różną siłą. Działania posła Palikota tylko przyspieszyły dyskusję. Ja orzeczenie na temat swojego stanu zdrowia ujawnię w internecie jak oświadczenie majątkowe.
Źródło: Dziennik Zachodni, 08 maja 2008 r.
PO na Śląsku
Sonda
Newsletter